Prawidłowa wymowa głoski R stabilizuje się pomiędzy 5. a 6. rokiem życia. Kiedy dziecko zamiast „r” wymawia „l”, warto upewnić się, czy słyszy różnicę między dwoma głoskami. Można poprosić, by klasnęło raz, kiedy w wypowiadanym przez rodziców słowie usłyszy głoskę „r”, a dwa razy, kiedy usłyszy głoskę „l”.
Osobiście nie polecam, by pozwolić mu na przyprowadzanie do domu przyjaciół lub „kochanków” homoseksualistów, ale z pewnością jego samego należy przyjąć. Twoja nieustanna modlitwa za jego uwolnienie szybciej odnajdzie odpowiedź w twoim domu niż w środowisku homoseksualistów. 6. Nie prowadź dziecka do psychiatry.
Kiedy dziecko mówi “nie wiem”. Jesteś głodna, córeczko? – Nie wiem. – Jest owsianka i ryż z jabłkami. Co wolisz? – Nie wiem. – Zastanów się i sobie nałóż, ok? Cisza. Córka jest zamyślona i trochę niewyspana, ale ponieważ i ja podobnie się czuję, nie biorę tego pod uwagę i rodzi się we mnie lekkie wku*wienie.
Tutaj, dziecko może obserwować i “zakodować” co zostało powiedziane i w sytuacji kryzysowej (może nie od razu), powie: “Jestem zła, idę do swojego pokoju ochłonąć” zamiast “Jesteś głupia, mamo”. Nie opowiadaj koleżankom w obecności dziecka, że mówi ono brzydkie słowa. To działa jak przyklejanie do dziecka
Przykładowo, zamiast „mamo jesteś głupia” można nauczyć dziecko mówić: „jest mi przykro, że nie spędzasz ze mną czasu”. Warto mieć taką praktykę, żeby po burzy na spokojnie omówić, co się wydarzyło, jakie były powody, emocje, i co można następnym razem zrobić i jak.
Gość gość. Goście. Napisano Październik 22, 2013. Jak twoje dziecko poszło na spacer z twoją teściową , a po czym wróciło i powiedziało do ciebie ''głupia mama'' widać że to coś
#ciekawostka #czy_wiesz_że słowa dziecka takie jak "nienawidzę cię!", "jesteś głupia!", "nie chcę Cię znać" niejednokrotnie kryją w sobie wiele jegopotrzeb? jak to się dzieje i jak z tego korzystać
fBHQ. Jak reagować na słowa złość u dziecka? Gdy dziecko zaczyna bardzo sprawnie posługiwać się słowem, z jednej strony jest to ułatwienie, z drugiej pewne utrudnienie. Czasem nie wiadomo bowiem, jak zareagować, gdy malec pyta o skomplikowane lub trudne kwestie, a czasem, gdy daje się ponieść emocjom i wykrzykuje bardzo nieprzyjemne słowa, np.... że jesteś głupia! Jeśli i twoje dziecko w chwilach złości wykrzykuje, że cię nie lubi, nienawidzi albo że jesteś okropną mamą – dowiedz się, dlaczego tak jest i co z tym zrobić. Spis treści"Nie kocham cię!" Czy ono w ogóle wie, co mówi?"Nienawidzę cię" znaczy: jestem na ciebie złyJak reagować na złość dziecka? TłumaczNaucz dziecko metod rozładowywania złościPokaż konsekwencjeKarz za złe zachowanie Zobacz galerię: "5 najbardziej irytujących zdań, wypowiadanych przez dzieci" "Nie kocham cię!" Czy ono w ogóle wie, co mówi? To pytanie zadaje sobie wiele rodziców, dotkniętych do żywego przykrymi słowami dziecka. Warto więc wyjaśnić, że kilkulatki – choć mówią świetnie, nie zdają sobie jeszcze sprawy ze znaczenia wszystkich, używanych przez siebie słów. „Nienawidzę cię” jest dla nich po prostu komunikatem: „Jestem wściekły i nie wiem, co mam z tym zrobić” – a samo znaczenie wybranych słów nie jest brane pod uwagę. Nie oznacza to jednak, że powinniśmy na to reagować. Dziecko musi pojąć, że pewnymi słowami nie można rzucać ot tak, ponieważ to niesie za sobą przeróżne konsekwencje. Czytaj również: Agresja u dziecka i jej przyczyny, czyli 9 sposobów na agresywne dziecko Rozwój inteligencji emocjonalnej. Jak nauczyć dziecko wyrażania emocji? Krzyczysz na dziecko? Sprawdź, dlaczego nie powinno się tego robić? "Nienawidzę cię" znaczy: jestem na ciebie zły W niektórych poradnikach dotyczących wychowywania dzieci możemy znaleźć właśnie takie porady, nawiązujące do uczenia dziecka nazywania emocji. Oczywiście, byłoby idealnie, gdyby nasze pociechy nabyły takie umiejętności, ale trzeba spojrzeć na sprawę z dystansu – wiele dorosłych ma problem z nazywaniem emocji w trakcie ich trwania, więc oczekiwanie, że będzie robiło to trzyletnie dziecko, jest trochę nierealne. Musimy przyjąć, że nie zawsze dziecko będzie w stanie mówić o tym, co czuje, gdy właśnie ma ochotę zrzucić wszystkie zabawki z półek i na koniec rzucić się z płaczem na dywan. Przechodząc zatem do bardziej „życiowych” porad – musimy przede wszystkim wytłumaczyć dziecku, co oznaczają słowa, których używa, nauczyć je rozładowywania złości, pokazać konsekwencje i w ostateczności – wyeliminować pewne zwroty karami. W przypadku niektórych maluchów działa już krok pierwszy, uparciuchy potrzebują niestety dojść aż do czwartego „poziomu”. Najczęstsze błędy wychowawcze, które popełniają rodzice Jak reagować na złość dziecka? Tłumacz Niektórzy rodzice, chcąc wytłumaczyć dziecku, że słowa „nienawidzę cię” powodują u kogoś przykrość, udają płacz albo robią smutne miny. To oczywiście może być dobry sposób na pokazanie malcowi, jak działają jego słowa – ale tylko pod warunkiem, że idzie w parze z wytłumaczeniem własnego zachowania. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest jednak tłumaczenie bez udawania. Czekamy, aż dziecko zupełnie się uspokoi (tłumaczenie czegokolwiek, gdy jest ono wściekłe, nie ma sensu), po czym spokojnie pytamy, czy wie, co to znaczy „nienawidzić”. I tłumaczymy, niezależnie od odpowiedzi: „To takie bardzo, bardzo złe uczucie. Jeśli ktoś kogoś nienawidzi, to znaczy, że tej osoby bardzo nie lubi i nie chce się już nigdy do niej przytulać ani się z nią bawić. Kiedy mówisz mi to, jest mi bardzo smutno”. Warto pamiętać, że dziecko naprawdę może nie wiedzieć, co oznaczają takie słowa – bo na przykład usłyszało je w przedszkolu i są dla niego zamiennikiem stwierdzenia: „Nie lubię cię”. Naucz dziecko metod rozładowywania złości Twoje dziecko będzie złościło się przez całe życie, podobnie jak będzie przeżywało masę innych emocji. Nie mów mu zatem, że nie wolno mu się złościć – zamiast tego, wytłumacz mu sposoby na rozładowanie gniewu bez krzywdzenia innych. Możesz w tym celu powiedzieć na przykład: „Wiesz, każdy czuje złość. Czy wiesz, co ja robię, kiedy się złoszczę? Idę do pokoju i rzucam poduszkami albo w nie uderzam. Ty możesz rzucać sobie swoimi misiami, kiedy czujesz się bardzo, bardzo zły”. Chodzi o to, aby dziecko zrozumiało, że istnieją metody na to, by poczuć się lepiej bez obrażania kogokolwiek. Pokaż konsekwencje Jeśli twoje dziecko nie potrafi panować nad sobą, mimo twoich tłumaczeń, musisz sięgnąć po kolejną „broń” – pokaż mu, jakie konsekwencje mają jego słowa. Jeśli krzyczy: „Nie lubię cię! Jesteś głupia!” to zachowuj się tak, by zrozumiał skutki swojego zachowania. Kiedy przestanie się złościć i przyjdzie poprosić cię, abyś się z nim pobawiła, powiedz – „Nie chcę. Powiedziałeś, że mnie nie lubisz i nazwałeś mnie głupią. Kiedy tak do kogoś mówisz, to ta osoba też się złości. I ja nie chcę się teraz bawić z tobą”. Oczywiście nie chodzi o to, by „obrażać się” na dziecko na długo. Jeśli jednak odmówisz mu jednej zabawy, z pewnością mu to nie zaszkodzi. Karz za złe zachowanie Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy dziecko cię obraża. Jeśli mówi: „jesteś głupia!”, to jasno wyznacz zasady – podobnie, jak z biciem. Powiedz wprost, że w waszym domu nie wolno nikogo obrażać, a jeśli ostrzeżenia nie przynoszą rezultatu – wprowadź kary w postaci pobytu w swoim pokoju albo w kącie, zadziałać może także zakaz oglądania bajek czy odwołanie małej atrakcji. I nie odpuszczaj. Dziecko dające upust swoim emocjom wydaje się nie do okiełznania. Nie ma jednak powodów do niepokoju – tłumaczeniem i konsekwencją można nauczyć pokory nawet najbardziej uparte „wojownicze egzemplarze”.
* albo niedobry, zły, beznadziejny, niegrzeczny, gorszy,słaby, brzydki, nikt mnie nie kocha itd ( wstawić dowolne określenie) Znacie to? Pewnego dnia nasze ukochane dziecko przychodzi do nas i z jego ust padają TE słowa. Słowa, które możemy przypisać do szerszej kategorii słów mówiących o tym, że: COŚ JEST ZE MNĄ NIE TAK- że jestem głupi, brzydki, zły, niegrzeczny… W takim momencie większość rodziców wpada w popłoch. Gorączkowo zaczynamy przeczesywać pamięć szukając momentów i sytuacji, w których nawaliliśmy. W którym momencie popełniliśmy błąd? Skąd nasze dziecko wynalazło te określenia na siebie? Czy to przez to, że powiedziałam/em, że nie podoba mi się jego zachowanie? A może to pani w przedszkolu albo w szkole tak mu powiedziała? Koledzy na podwórku? Babcia? Dziadek? Nasz system alarmowy zostaje włączony i dzwoni z przerażenia. Co robić? Jak to odkręcić? Jak przywrócić dziecku wysoką samoocenę i wiarę w siebie? Jak naprawić jego sposób myślenia i mniemanie o sobie? Nie bez przyczyny podkreśliłam ostatnie zdanie dotyczące naprawiania, żeby naświetlić schemat, w który sami wpadamy, gdy dziecko dzieli się z trudnymi myślami na swój temat. Zaczynamy proces naprawiania, który opiera się na zaprzeczaniu i wygląda mniej więcej tak: co ty mówisz! nie jesteś głupi/ brzydki/ zły. Czemu tak o sobie mówisz? Jesteś przecież mądry/ ładny/ dobry! Robimy więc wszystko, aby przekonać dziecko, że nie może myśleć o sobie w ten sposób. Chcemy uświadomić mu, że ‘ źle’ myśli, że jest przecież inaczej, że powinno myśleć w inny sposób. Z boku tę sytuację i nasze działania możne zobrazować mniej więcej tak: Dziecko: coś jest ze mną nie tak. Rodzic: coś jest z tobą nie tak, że tak myślisz. To działa trochę tak, jak podwójny cios. Wchodzą w dyskusję z wewnętrznymi doświadczeniami dziecka potwierdzamy, że coś jest z nim nie tak. Bo gdyby było wszystko ok, to przecież nie miałoby takich myśli, jakie ma i nie czułoby takich emocji, jakie czuje. Zamknięte koło. Tym bardziej zamknięte, że wiele współczesnych badań pokazuje, że im bardziej staramy się o czymś nie myśleć, albo myśleć w inny sposób, tym częściej niechciana myśl się pojawia w naszej głowie. Umysł to przekorna maszyna, której działanie lubi opierać się na “tak, ale..” . Mówisz, że jestem mądry? Tak, ale czemu właśnie przegrałem w tej grze? Twierdzisz, że jestem ładna? Tak, ale Lena ma przecież ładniejsze włosy. Jestem super? To, czemu tak beznadziejnie się czuję? To, jakby zaczynać grę w szachy, gdzie wiemy, że każdy ruch białych figur ( pozytywnych myśli) jest nierozerwalnie związany z odpowiedzią ich czarnych odpowiedników ( negatywnych myśli). Możemy grać tak z dzieckiem ( i samym sobą) w nieskończoność. Jak z niego wyjść? To, co dla mnie ważne to odpowiedź na pytanie, czego tak naprawdę potrzebuje dziecko, gdy dzieli się ze mną tym, co pojawiło się w jego wewnętrznym świecie. A tym, czego najbardziej w takich momentach potrzeba jest z reguły prawdziwa, pełna akceptacja ze strony drugiego, bliskiego człowieka. Nie pocieszanie, przekonywanie, naprawianie. Najważniejszą rzeczą, jaką możemy w tym momencie dać naszemu dziecku jest przestrzeń dla tej właśnie jego myśli, pobycie chwile z nią- bo to właśnie w ten sposób pokażemy dziecku, że je w pełni akceptujemy i kochamy, bez względu na to, co nosi ono teraz w swoim wewnętrznym krajobrazie. To jakby powiedzieć głośno: kocham cię również wtedy, gdy ty sam myślisz o sobie źle.
Chłopiec jest wrażliwy i mądry. Daleko mu do obiegowej opiniii o agresywnych i niebezpiecznych autykach archiwum rodzinneDzięki matce, jej uporowi i wysiłkowi, pięcioletni chłopiec chory na autyzm znalazł sposób na komunikowanie się ze światem. Lubi, kiedy czyta mu się książki. Zaskakuje swoją wiedzą i inteligencją. Nie chce, by ktoś mówił o nim, że jest "głupi". Uważa, że jest zupełnie zdrowy, tylko nie umie mówić. Pięcioletni autyk, dzięki mamie, znalazł sposób na kontakt ze światem. Pisze to, co chciałby powiedzieć. A o Janku opowiada Beata PieczyńskaWszystko teraz tak szybko się dzieje, są postępy, dyskusje… dlatego zapisuję to w SMS-ach i je rozsyłam do terapeutek. W ten sposób zdobywam ich opinie. One odpisują, ale też są zaskoczone. Jedna z terapeutek Elżbieta Kuberska mówi, że historia mojego syna brzmi jak amerykański film - opowiada pani Anna, mama Janka, chorego na autyzm. CZYTAJ TEŻ:AUTYZM UJARZMIONY- Jasiu. Czy ty masz jakąś tajemnicę - zapytałam swojego małego syna - Tak - napisał jej na kartce…- Jaką - dalej pytała Taką, że już jestem zdrowy. Ja tylko nie umiem mówić - odpisał przełom. Janek Kostiukow jest przedszkolakiem, w czerwcu skończył 5 lat, zdiagnozowano u niego autyzm. Jeszcze do niedawna nie było z nim kontaktu. Gdy miał rok, mówił: mama, tata i baba. Potem przestał się odzywać. Każdy przypadek jest inny. Często jest tak, że rodzi się dziecko i wszyscy są szczęśliwi. 10 stopni w skali Apgar. Rodzice mają wrażenie, że wszystko jest w porządku i nagle... Zaczyna się dziać coś dziwnego. Przychodzi krach. Zanika mowa, a proces rozwoju zbacza z właściwej drogi. Janek urodził się bezproblemowo. Ale już w pierwszej dobie życia - zaraz po zaszczepieniu - doznał wstrząsu kardiogennego. Miał zaburzenia oddechu, był na skraju swojego krótkiego życia. Przez jedenaście dni leżał pod respiratorem. Gdy wyszedł z tego ciężkiego stanu, pojechał z mamą do domu. Mama - fizjoterapeutka. Jej mąż - lekarz. Wiedzieli już, że będą Wiedziałam, że muszę "stanąć na rzęsach", aby Jasiek nie miał mózgowego porażenia dziecięcego - wspomina. - Pierwszy rok to była walka. Ćwiczyliśmy codziennie po pięć, sześć godzin. Intensywna rehabilitacja wykańczała. Wyliśmy razem - ja - i moje dziecko, ale nie dawałam za Ania opowiada historię, która sprawiła, że autyzm, pomimo że ona jest zdrowa, stał się częścią jej wyniku intensywnej i profesjonalnej terapii, udało się rozwiązać kłopoty ruchowe. Janek zaczął chodzić. Wszyscy byli szczęśliwi. Jednak prawidłowy rozwój intelektualny chłopca stanął pod znakiem zapytania. - Gdy syn miał półtora roku zaczęło w naszych rozmowach coraz częściej padać słowo: autyzm - wspomina mama chłopca. Gdy skończył dwa lata, jego rodzice przestali się Stało się dla nas oczywiste, że Jasiek ma autyzm - wspomina pani Anna. - Formalną diagnozę diagnozę na papierze, czyli gdy nasz syn, piękny chłopiec, miał już trzy lata - kiedy mały Jan miał rok, mówił pięć słów. Pewnego dnia jednak przestał. To był regres. Ale poza tym dziecko, dzięki poświęceniu matki i ojca cały czas szło do przodu. Jeszcze nigdy nie był tak zdrowy jak Anna mieszkała w Poznaniu. Biegała od specjalisty do specjalisty. Pomiędzy wizytami martwiła się, czy zdąży nakarmić dziecko, a gdy wchodziła do jednego gabinetu, bała się, że nie zdąży na czas do kolejnego. - Wiedziałam, że autyzm to ciężka choroba i trzeba ją leczyć. Biegałam od lekarza do lekarza i to nie sprzyjało żadnej relacji z moim dzieckiem - wspomina. Pewnego dnia zrozumiała, że do tego, by leczenie odniosło skutek, trzeba mieć klucz, którym jest kontakt z małym Janem. Wtedy też postanowiła wziąć sprawę w swoje ręce. Zrezygnowała z kilku terapii, dając Jaśkowi więcej siebie. - W tej terapii jest tak, że lekarze często skupiają się na wyciszeniu takiego małego wrzeszczącego delikwenta - uważa pani Anna. - Nie tędy droga. Dzieci chore na autyzm wszystko boli. One nie potrafią powiedzieć co, bo nie umieją komunikować się ze światem. Podając tabletkę na wyciszenie, uspokajamy dziecko, nie niwelując jego wewnętrznego bólu. I powstaje błędne koło. Zawsze będę bronić dzieci autystycznych. One sprawiają wrażenie dzieci głęboko upośledzonych, ale w rzeczywistości… - mama małego Jana milknie. Pięcioletni Jaś napisał swojej mamie na kartce, że autyzm to jest taka choroba, w której wszystko boli. Mądre dziecko zamknięte w skorupie, z którym - nawet gdy to jest potencjalny geniusz - nie ma kontaktu… Wyobraźmy sobie takie życie, w którym znajdujemy się na bardzo wysokim poziomie intelektualnym, ale nie jesteśmy w stanie porozumieć się z innymi i wszyscy myślą, że nic nie rozumiemy, że jesteśmy przedmiotem, który trzeba przenosić z miejsca na miejsce. Ten stan trwa lata. Wszyscy traktują nas jak kukiełkę. Do czego to prowadzi?Odpowiedź jest przerażająca: do wtórnego upośledzenia. Do sytuacji, gdy zaczynamy wszystkich ignorować i zaczynamy żyć we własnym świecie, zamknięci w niemocy frustracji intelektualnej. Wiedza na temat autyzmu jest bardzo płytka. Kojarzymy ludzi z autyzmem jako agresywnych, czasem niebezpiecznych, zamkniętych w sobie. A oni… czują!- Wczoraj Jasiek obudził się spocony i zapłakany, więc pytam, czy miał zły sen? "Tak" - kiwnął głową. Ja zapytałam: Co się śniło? Napisał : "Umarłem". - opowiada Anna uparcie od trzech lat rehabilituje syna. Przed wakacjami zaczęła go uczyć pisać. Najpierw poznawali litery, potem tajniki pisania metodą sylabową. Trylion razy na zasadzie miliona powtórzeń wałkowali pisanie, nawet gdy nie było kontaktu wzrokowego. Ona prowadziła jego rękę - lewą, bo jest mańkutem i czy chciał, czy nie, czy patrzył, czy nie, to robiła swoje, nie do końca wierząc, że odniesie to jakiś skutek. - Ludzie z zewnątrz myśleli, że zwariowałam. Szeptali, że dziecko jest zaburzone i nie ma co się tak wysilać - A czy ty wiesz do czego leżak służy? - Do opalania - A po co się ludzie opalają? - dociekam. - Żeby ładnie wyglądać - odpisuje. W lipcu po jakimś miesiącu nauki pisania - a robili to codziennie po 4 godziny, pani Anna była już bardzo zmęczona. Pokazała Jaśkowi jeża i zapytała go: Jasiu? A czy ty wiesz co to jest? Trzymała syna za rękę, gdy ten nagle zaczął prowadzić długopis po kartce. I odniosła wrażenie, że napisał: jeż. Przeżyła to, ale nie chciała uwierzyć, że to się stało. Nawet wystraszyła się, że może mieć rację. Stwierdziła:- To niemożliwe. Choć uczyła go z uporem od miesiąca, nie dopuszczała myśli, że jej autystyczny syn mógł tak świadomie napisać JEŻ i to do tego zgodnie z ortografią. Następnego dnia czytała dzieciom książkę. Jej młodszy syn zasnął. Janek wiercił się. Powiedziała mu, że jest zmęczona i, że to koniec czytania. Pięciolatek wpadł w szał. Zły krzyczał i płakał. - U dzieci z autyzmem trzeba korzystać z motywacji - tłumaczy mama Jaśka. Z premedytacją wzięłam kartkę i powiedziałam: - Jasiek co ty ode mnie chcesz? Chłopiec ku jej zaskoczeniu zaczął wykonywać ruchy długopisem i wyszło: KSIĄŻKA. Pani Ania zawołała męża, który zapytał pięciolatka, czy chce spać? Janek znów napisał: KSIĄŻKA MAMA Nawet nie wiem, o czym wtedy czytałam. A on był przeszczęśliwy - wspomina ze wzruszeniem pani Anna. - Wszystko odwróciło się do góry nogami. Moje kochane dziecko, które do tej pory nie mówiło, nie komunikowało się, nagle na pytanie co chcesz, odpowiada - "mandarynka" - cieszy się z terapeutek Jasia - Elżbieta Kuberska - historię Jasia porównuje do kontaktu z inną To wygląda jak amerykański film. Ale przecież Jaś nie jest kosmitą - terapeutka uśmiecha się. - Określenie "inna cywilizacja" do niego jednak bardzo pasuje - dodaje. - Mieliśmy wyjątkowe wakacje - wspomina pani Anna. Przed wakacjami jeszcze miałam dziecko, które wiedziałam, że jest mądre, ale wiecznie też miałam wątpliwości, czy poza autyzmem jest upośledzone umysłowo, a jeśli tak, to do jakiego stopnia? Pytałam sama siebie, szukałam odpowiedzi. Czy Janek nas rozumie? W życiu nie przypuszczałabym, że on ma taką wiedzę. - Jasiu, próbuję Ci opowiedzieć, jakie zwierzęta mieszkają w górach, a ty cały czas piszczysz i piszczysz! Czemu? O co chodzi? - Bo ja to wszystko już wiem! Nie rozumiesz?- Nadal jestem matką bojącą się o przyszłość dziecka, ale w innym wymiarze - mówi mama Janka, która przyznaje, że czuje się jak w filmie science fiction. Kiedyś zapytała Jasia, czy ktoś mu sprawił przykrość. Odpowiedział, że tak. Że jedna pani powiedziała mu, że jest głupi. I Jaś poprosił mamę, pisząc na kartce:- Mamo powiedz tej pani, że nie jestem Jutro rano będziemy pracować, żebym nigdy taki nie był - Jasiu, a czy ty masz jakąś tajemnicę? -Tak! Już jestem zdrowy. Ja tylko nie umiem mówić. ***Anna Kostiukow ma 31 lat i jest matką dwojga dzieci. Jaś ma młodszego brata. Mama chłopców - prócz czasu poświęcanego dzieciom - realizuje się w pracy zawodowej - jest doktorem rehabilitacji. Pełni też funkcję wiceprezes stowarzyszenia Gepetto w Koninie, która pomaga ludziom chorym na razem z Anną Leśną, prezes Stowarzyszenia tworzy Centrum Terapii i Leczenia Autyzmu. Placówka ma zacząć działalność na początku przyszłego porad stowarzyszenia Gepetto w subregionie konińskim korzysta około 40 osób, ale jak mówi Anna Leśna, co roku lekarze diagnozują chorobę aż u piętnaściorga dzieci. Dlatego w Centrum Terapii i Leczenia Autyzmu, które powstaje w pomieszczeniach po dawnym MDK-u, utworzone zostanie specjalistyczne przedszkole dla dzieci chorych na autyzm. Będzie to pierwsza taka placówka w regionie konińskim.
Porady naszych EkspertówWitam, mam cudownego synka, ma 3 latka i 4 miesiące, pięknie mówi, dodam, że ma wyjątkowo wyszukane słownictwo, sama muszę się pilnować i starać, żeby mówić przy nim ładnie, żeby nie zatracić tego. Dużo czytamy. Moje dziecko ma mnie w 150%, odkąd się urodził, a jesteśmy we 2, nie ma tatusia, cały mój czas poświęcam mu. Jeżeli wychodzę z koleżanką wieczorem to jak on śpi, zawsze wracam do domu. Gdybym powiedziała na niego coś złego bym zgrzeszyła. Nie znam awantur w sklepie o zabawki, mówię Oluś, np. to jest za drogie i byle co, masz w domku ładniejsze zabawki, a ja teraz jestem przed wypłatą i i tak nie mam tyle pieniążków. Lub: ok, ale wybierz coś innego i ja Ci powiem czy mnie stać, czy mam tyle pieniążków. Zawsze znajdujemy kompromis! NAPRAWDĘ! w wakacje jednak moje dziecko podłapało "jesteś głupia". Dzisiaj doszło do tego "jesteś naprawdę głupia", jak pytam się go: "Oli, wiesz co to znaczy?", odpowiada "NIE". Prośby, groźby, kary, nic nie pomaga, a dzisiaj na koniec zajęć z rytmiki ,a był bardzo zaangażowany, jak trzeba było wyjść to dostał szału, "jesteś głupia" leciało milion razy, przy wszystkich, chciałam się pod ziemię zapaść. Kiedyś wrzeszczałam o to jak opętana, przestałam, bo tylko zaczął się mnie bać, a ja ryczałam po nocach. Ale ja tego nie zniosę już, nie wiem co robić, cokolwiek mu zabronię - "Jesteś głupia", zawsze jak coś jest nie po jego myśli "jesteś głupia". Nie jest tak, że nie ma męskich wzorców, mieszkam jeszcze z rodzicami, mam 34 lata, od marca przyszłego roku będziemy sami mieszkać, jest mój tata wykształcony lekarz, moi bracia, którzy go kochają ponad wszystko i poświęcają mu czas, to nie jest tak, że jest tylko przy mamie, musiałam wyjechać do Niemiec do pracy na 2 miesiące, ale nawet po powrocie nie było tak jak teraz, to przyszło jakby z okresem zimowym to nasilenie tej agresji. Dodam, że od 2 lat gryzie mnie po rękach, ale to już w miarę opanowałam różnymi unikami. Czy czas na terapię? nie wstydzę się tego, jeżeli to nam pomoże, ponieważ jeżeli on teraz mnie nie szanuje, jeżeli ja to dobrze rozumiem, to co będzie później? Czy to w ogóle ma coś wspólnego z szacunkiem? Czy takie małe dziecko wie co to szacunek? Zrobię wszystko aby nam pomóc, bo i on cierpi i ja. Po tych wyzwiskach przychodzi i mówi KOCHAM CIĘ, kocham cię potrafi mi mówić 50 x dziennie, jest naprawdę grzeczny, mogę wszędzie z nim iść, grzecznie się bawi. Nie chodzi do przedszkola, ponieważ "tak wyszło" to tez dłuższy temat i kwestia finansowa dla mnie. Proszę o pomoc. Ja już nie mogę. Dorota Pani Doroto. Ma pani bardzo mądrego synka. Prawdopodobnie chłopiec używając wobec Pani po raz pierwszy określenia "głupia" zauważył gwałtowną reakcję i odkrył jak wielkie znaczenie ma to słowo. Ponieważ Pani reaguje różnie to Maluch sprawdza o co w tym chodzi. Dlaczego moja mama raz krzyczy, raz płacze, raz nic nie robi. Po prostu szuka reguły, zasady. Nie zdaje sobie sprawy, co to znaczy i nie wiąże się to z brakiem szacunku do Pani. Proszę po usłyszeniu takich słów powiedzieć, że się to Pani nie podoba i skończyć temat. Nie rozmawiać o tym później. I taką postawę utrzymać. W liście od Pani zauważyłam, że poświęca Pani synkowi dużo miłości i uwagi. To bardzo ważne. Proszę jednak zatroszczyć się o siebie. Jest Pani samotną mamą, a to wymaga ogromnego wysiłku. Warto pokazać chłopcu, że mama potrzebuje czasu dla siebie. Skorzystać z pomocy rodziny i sprawiać sobie różne przyjemności. W im lepszej Pani będzie formie tym lepsza będzie relacja z synkiem. Dodatkowo Oluś uczy się, że każdy w rodzinie potrzebuje swojego czasu, uczy się granic innych osób. Proszę nie bać się wsparcia psychologa. Jeśli czuje się Pani niepewnie to proszę udać się na konsultację z psychologiem, który wskaże jak najlepiej postępować w takich sytuacjach. Pozdrawiam Katarzyna Osak Portal ma przyjemność współpracować z gronem ekspertów, jednak często problemy wymagają pilnej lub dodatkowej porady medycznej. nie ponosi żadnych konsekwencji wynikających z zastosowania informacji zawartych w niniejszym serwisie. Zalecamy bezpośredni kontakt ze specjalistą w celu konsultacji danego problemu. Po zgłoszeniu pytania, zostanie ono po akceptacji redakcji umieszczone wraz z odpowiedzią konkretnego eksperta.
dziecko mówi jesteś głupia